Jak ma się tzw. „obiektywne spojrzenie” do marketingu?

Obraz1.png
Gabriela Antczak
  • Udostępnij:

   Należę zdecydowanie do zwolenników tezy, że obiektywizm nie istnieje. To, co się w danym momencie dzieje w naszym życiu, co przeżywamy, z czym się mierzymy – ma bezpośredni i kluczowy wpływ na podejmowane decyzje. Co więcej – to, co już przeżyliśmy, doświadczenia, które nas zbudowały – są fundamentem do działań i aktywności „tu i teraz”, a także do obaw i wyobrażeń na temat przyszłości .

  Ludzie, którzy nas wychowywali i na których się wzorujemy, ludzie z którymi aktualnie pracujemy, żyjemy, przebywamy – ich postawy, nastroje, zwyczaje – wpływają na podejmowane decyzje (nie tylko) biznesowe. To niby oczywiste, ale mimo to ciągle spotykam się z polemiką w tym zakresie – ale polemiką wyłącznie na poziomie życzeniowym i powierzchownym. Po głębszym zastanowieniu, wszyscy przyznają mi rację. Bo przecież to, czy właśnie dzisiaj rano pokłóciłaś/pokłóciłeś się z najbliższą osobą będzie miało zupełnie inny wpływ na podejmowaną decyzję i negocjacje kontraktu, niż wiadomość np. o narodzinach dziecka, wnuka, czy o dostaniu się tegoż na studia. Z oczywistych powodów zwiększa się otwartość, podbudowana szczęściem i radością! A jeśli wydarzył się ten wariant opisany wcześniej, czyli coś, co rozbija, martwi, drażni – a do tego wyobraźmy sobie, że dodatkowo osoba, siedząca po drugiej stronie stołu negocjacyjnego, w jakiś sposób przypomina tą, z którą kilka godzin wcześniej weszłaś/wszedłeś w konflikt. Nie będzie to miało wpływu na jakość rozmowy, tudzież otwartość do ustępstw i kompromisu?

  Wszystkim kierują emocje. To one kształtują zachowania i oceny ryzyka w biznesie. One otwierają zupełnie nowe horyzonty, albo wręcz przeciwnie – blokują kompletnie, nie pozwalając rozwinąć skrzydeł. Emocje kształtują życie, w tym biznes, więc dlaczego miałyby pozostawać bez znaczenia w kontekście marketingu?

   Marketing ma za zadanie kreować potrzeby, albo przynajmniej w możliwie najlepszy sposób na nie odpowiadać. Ma zachęcać ludzi do wybierania „tej jednej konkretnej oferty”. Marketing przygotowuje przekaz, tłumaczy język korzyści, uświadamia potrzeby i zachwala daną ofertę – produkt, lub usługę. Ma za zadanie spowodować, że odbiorca poczuje się lepszy, mądrzejszy, bardziej atrakcyjny, spełniony, dowartościowany… itd. Poczuje się! Czy zatem możliwe jest, aby marketing nie bazował na emocjach? Jeśli ma być skuteczny, zdecydowanie musi się na nich opierać i konsekwentnie kontrolować ich poziom i ewolucje. Musi emocje konsumentów  (próbować) kontrolować. A ponieważ w zasadzie nie jest to możliwe, bo emocje – jako subiektywny aspekt, nie dają się kontrolować – a konsumenci przejmują kontrolę nad brandami i ich opinia (emocjonalna) decyduje o być albo nie być konkretnego produktu lub usługi. Konsumenci narzucają kształt strategii marketingowej i kierują jej rozwojem. Oceniają, komunikują, krytykują i dzielą się emocjami.

  Po drugiej stronie, w zespole marketingu również są ludzie. Ze swoim bagażem przeżyć i doświadczeń. Ze swoimi wyobrażeniami i oczekiwaniami na temat życia. Szczęśliwi i sfrustrowani, zmotywowani i przemęczeni, pasjonaci i „wyrobnicy”. Muszą umieć interpretować sygnały dymne od konsumentów. Powinni kochać produkty, które wprowadzają na rynek, powinni rozumieć oczekiwania i uczucia odbiorców. Powinni być kreatywni, zaangażowani i empatyczni. Dużo tych „powinni”… Praca w marketingu wymaga niebywałej odporności i ponadprzeciętnej kreatywności. A jednocześnie, marketing to przede wszystkim analiza, a dopiero potem kreacja. To wszystko trzeba pogodzić. A żeby nie było zbyt „łatwo” – strategia marketingowa musi uwzględniać rzeczywiste potrzeby odbiorów i być stworzona dla nich właśnie – a nie dla ambicji i wyobrażeń osób ją tworzących i odpowiadających za jej kształt! Piekielnie to trudne, bo strategię tworzymy zazwyczaj dla firmy i uwzględniamy w niej ograniczenia danej organizacji; oczekiwania jej właścicieli, oczywiście konkretne cele biznesowe. Ale strategię marketingową powinniśmy zacząć tworzyć kompletnie inaczej. Zaczynając od faktycznego zrozumienia i poznania potrzeb odbiorców. Ich patrzenia na rynek. Ich wyobrażenia o świecie. I ich emocji! Zaspokojenie potrzeb może się odbywać na milion sposobów! Nie zawsze musisz wyprodukować samodzielnie to, co jest ci potrzebne! Nie zawsze musisz mieć wszystkie zasoby. Nie zawsze musisz proporcjonalnie skalować rozwój firmy! Ale musisz zaspokoić potrzeby i wzbudzić konkretne emocje, które zatrzymają przy tobie użytkowników. Zastanów się czego faktycznie potrzebują ludzie, do których się zwracasz. Spróbuj chociaż trochę być obiektywna/obiektywny. Chociaż trochę podkreślam, bo wracając do postawionego na początku pytania, obiektywizm w biznesie, a szczególnie w marketingu nie istnieje. Na kształt strategii mają wpływ nie tylko twoje i twojego zespołu emocje, doświadczenia i obawy, tudzież marzenia; ale również gust i poczucie estetyki, dostępne środki, które musisz zainwestować, czy park maszynowy i wszystkie utarte, wieloletnie często procedury w twojej organizacji. Mogłabym wymieniać dalej i naprawdę sporo by tego było. Nie ma zatem mowy o obiektywizmie w biznesie, czy o totalnie czystym, analitycznym podejściu do tegoż. Emocje, doświadczenia i sytuacja znana, zastana, zaburzają obiektywne podejście.

   Polecam ci bardzo raz na jakiś czas spojrzeć na swoją firmę naprawdę z boku (chętnie w tym pomagam- to jedna z najciekawszych opcji mojej pracy) i zastanowić się na ile znasz swojego odbiorcę/konsumenta, a na ile kierujesz się własnymi, subiektywnymi przekonaniami. No i czy jest i jaka możliwość odrzucenia schematu funkcjonowania biznesu. Nawet jeśli nie otrzymasz jakichś konkretnych rozwiązań, to gwarantuję, że znajdziesz bardzo interesujące i często zaskakujące wnioski. Bardzo polecam!

  A jeśli zainteresował cię ten temat, daj znać – jestem ogromnie ciekawa twojego zdania!

   P.S. Wiele z opisywanych przeze mnie działań, w tym przygotowanie strategii marketingowej (i znacznie więcej) można objąć dofinansowaniami przeznaczonymi na rozwój. Chcesz sprawdzić, z jakich kwot dofinansowania może skorzystać Twoja firma? Prześlij numer NIP w wiadomości, a dokonamy weryfikacji i przedstawimy Ci możliwości.

                                                                                         Pozdrawiam!

 

Może Cię zainteresować
Zobacz również

Jedyne co pewne w … marketingu, to zmiana!

Wieloletnia strategia marketingowa.

 Plany strategiczne wyraźnie oddzielone od operacyjnych, podobnie cele.

 Budżety ułożone na rok z góry.

 I wiele innych, stabilnych elementów umożliwiających komfortową pracę rozwojową i  kreację.

  Wszystko to, czego przez lata uczyliśmy się, budując swoje firmy, przestało mieć kompletnie rację bytu. Ostatnie lata zmieniły wszystko, a czas zaczął inaczej biec. Jak ma się do tego marketing?

Pokaż więcej...

Marketing sensoryczny – o co tyle hałasu?!

W naszej codziennej pracy robimy hałas o tym, że marketing pięciu zmysłów jest najskuteczniejszą formą strategii marketingowej. Dlaczego? Ano dlatego, że człowiek (zdrowy dla porządku, aby nie wywoływać niepotrzebnych dociekań i komentarzy) posługuje się więcej niż jednym zmysłem wzroku; a słuch jest w tej zmysłowej układance bardzo ważny! Dlatego ten materiał słuchowi poświęcimy.

Pokaż więcej...

Dlaczego dana strategia marketingowa jest nieskuteczna?

  Jak zawsze, również w przypadku każdej strategii marketingowej, diabeł tkwi w szczegółach, które są różne dla każdej historii. Istnieją jednakże pewne zasady, które wpływają negatywnie na efektywność strategii w większości przypadków.

Pokaż więcej...
Twoje imię *
Jak mogę Ci pomóc *
Klikając przycisk “Wyślij widomość”, zgadzasz się na przesłanie do nas swoich danych. Właściciel strony zobowiązuje się wykorzystać te dane zgodnie ze swoimi zasadami ochrony danych, m.in. do kontaktu w celu przedstawienia oferty. Wyświetl zasady dotyczące danych.